Twierdza
Dęblin

Witam Państwa.

Dopiero dzisiaj przeczytałem bardzo ciekawe informacje na stronie internetowej "Twierdza Dęblin - historia i legendy", choć strona ta powstała w 2007 r. Przeczytałem tam zawartą historię twierdzy i chciałbym dodać jeden drobny szczegół. Podaliście Państwo dwa znane nazwiska dowódców Twierdzy w XIX wieku: gen. Nowicjkiego i gen. Burmeistera. Znam dane osobowe trzeciego z nich. Niestety nie znam daty objęcia obowiązków komendanta, znam jednak datę zakończenia pełnienia tych obowiązków. Ta data to dzień jego śmierci 16 września 1892 r. Nazywał się Włodzimierz Nikołajewicz Świrski. Pułkownik, saper armii carskiej. Był Polakiem urodzonym w zaborze rosyjskim i pochodził z zubożałej szlachty kresów wschodnich. Był synem Mikołaja Świrskiego - właściciela ziemskiego z kresów, wujem Władysława Świrskiego, który po swoim dziadku Mikołaju zmarłym (prawdopodobnie w 1848 r.) ziemie (kilka wsi) i dworek wiejski po I Wojnie Światowej przehulał i ojcem jedynego swego potomka Jerzego Włodzimierza Świrskiego - oficera marynarki wojennej najpierw carskiej, potem od 1918 r. polskiej. Ten Jerzy Włodzimierz Świrski od 1926 r. był Szefem Kierownictwa Polskiej Marynarki Wojennej (dziś taka funkcja nazywa się: "dowódca Marynarki Wojennej") od 1926 r. w kraju, do 1947 r. w Londynie, dochodząc do rangi wiceadmirała, gdzie przeszedł w stan spoczynku, a następnie zmarł 12 czerwca 1959 r. nie pozostawiając potomków. Gdy w 1892 r. umierał jego ojciec, teraz nas interesujący komendant (?) Cytadeli w Dęblinie Włodzimierz Nikołajewicz Świrski, jego syn Jerzy Włodzimierz miał tylko 10 lat. Dalszymi losami przyszłego admirała pokierowała matka (imię i nazwisko panieńskie teraz wypadło mi z głowy - mam gdzieś w dokumentach rodzinnych) i po 4 latach szkoły realnej w Warszawie wysłała syna na dalszą edukację do Moskwy, gdzie skończył gimnazjum i dostał się do szkoły Kadetów w Petersburgu. Skończył tę szkołę jako młody oficer Rosyjskiej Marynarki Wojennej bodajże w 1902 r. Właściwie nie mam 100 % pewności, czy płk. Włodzimierz Nikołajewicz Świrski był komendantem Twierdzy Dęblin, gdyż jego syn Jerzy napisał we własnym odręcznym życiorysie (który posiadam), że jego ojciec był dowódcą pułku saperów w Twierdzy Dęblin. Czy to było równoznaczne ze stanowiskiem Komendanta - nie wiem. W każdym razie jego syn Jerzy - marynarz, był jedynym kuzynem (bratem wujecznym) Władysława Świrskiego, a ten jest moim pra pradziadkiem. Władysław Świrski dokonał żywota w 1943 r. w Czortkowie (dzisiejsza Ukraina), gdzie mieszkał u swojego syna, a mojego dziadka Rudolfa Świrskiego. W latach dwudziestych i trzydziestych Jerzy Świrski czasem odwiedzał w Czortkowie kuzyna Władysława (np. z okazji Świąt Bożego Narodzenia). Zatrzymał się też na godzinę we wrześniu 1939 r. kiedy to w klumnie samochodów ewakuował Kierownictwo Marynarki Wojennej do Rumunii. Czortków leży na trasie Warszawa - Zaleszczyki (granica polsko-rumuńska w okresie międzywojennym). W tym roku (1939) mój ojciec Józef miał 10 lat i mgliście tę wizytę pamięta. Obecnie mój ojciec ma 82 lata, a ja 55. Żeby potwierdzić, że historia kołem się toczy dodam, że mój ojciec w latach 1951 - 1980 był oficerem pełniącym służbę w Wyższej Oficerskiej Szkole Lotniczej w Dęblinie, matka Dorota była rodzimą Dęblinianką, a ja w Dęblinie się urodziłem, ukończyłem LO na ul. 15 PP Wilków i jako 19-tolatek ubyłem z rodzinnej miejscowości do Warszawy na studia. Nigdy nie wróciłem do Dęblina, gdzie tyle osób z mojej rodziny żyło i pracowało na przestrzeni prawie dwóch wieków.

Z poważaniem Roman Świrski.