Twierdza
Dęblin

Zmienne losy w końcu XIX i początku XX wieku

Na przełomie XIX i XX wieku w twierdzy stacjonowały dość skromne siły wojskowe, w następującej ilości: Powyższe, niskie stany oddziałów wskazują na zmianę rosyjskich planów operacyjnych na początku XX wieku. Zmiana nastąpiła pod wpływem polityki nowego ministra wojny Suchomlinowa; wówczas to postanowiono cofnąć linię koncentracji wojsk na wypadek wojny poza linię Bugu i Niemna, a na zachodniej rubieży imperium utworzyć ufortyfikowany czworobok twierdz i umocnień dla czasowego związania atakujących sił niemieckich i austriackich.

Bokami tego czworoboku miały być fortyfikacje: Aktualizowanie planów operacyjnych przez Rosję i dostosowywanie ich do zmieniającej się sytuacji politycznej w Europie i na świecie, a tym samym i zmieniająca się ciągle w owych planach rola twierdzy Iwangorod, nie wpływały jednak zbytnio na opinię o jej znaczeniu strategicznym, które w pewnych kręgach wojskowych było wciąż doceniane. Właśnie w związku z tym twierdza iwangorodzka została połączona w latach 80-tych ubiegłego stulecia strategiczną linią kolejową Mława - Warszawa -Dęblin - Lublin - Kowel, z odgałęzieniem do Łukowa /linia Brześć nad Bugiem - Łuków już istniała/, a następnie linią Dąbrowa Górnicza - Dęblin /z celowo wybudowanym długim tunelem kolejowym w miejscowości Tunel, przystosowanym do szybkiego wysadzenia w powietrze, a tym samym zablokowania na długi czas posuwania się od południa wojsk austriackich/. W tym czasie dla potrzeb tejże kolei wybudowano dwa mosty na Wieprzu i Wiśle.

Pomimo wszystko w 1909 wydano rozkaz całkowitej likwidacji fortyfikacyjnej linii obronnej na Wiśle, w rezultacie czego twierdza Iwangorod została opuszczona przez wojsko. Skasowano też wówczas umocnienia w Warszawie, Modlinie, Zegrzu, Półtusku, Różanie, Ostrołęce i Łomży. Wydano rozkaz do wysadzenia tych twierdz i umocnień w powietrze, ale rozkaz ten stał się przyczyną sporów między Sztabem Generalnym a Ministerstwem Wojny, co z kolei doprowadziło do różnego rodzaju przestępstw przekupstwa, a nawet szpiegostwa. Wysadzono urządzenia obronne niektórych twierdz, które mimo tego - z czasem zdano sobie z tego sprawę - musiały w bliższym lub dalszym czasie odegrać rolę strategiczną. Świadkowie tamtych wydarzeń piszą, że wysadzenie tych urządzeń obronnych nie leżało w planach Sztabu Generalnego, ale inżynierowie skierowani do poszczególnych obiektów wykazali nadgorliwość, i pospieszyli się z wykonaniem rozkazu.
W twierdzy Iwangorod jawnym był wówczas rabunek materiałów budowlanych z cytadeli i niektórych fortów przez okoliczną ludność. Niemal oficjalnie też prowadzono na terenie działalność szpiegowską.
Jednak już w następnym, 1910 roku przywrócono Iwangorodowi zadanie obrony przeprawy przez Wisłę, co zostało z kolei w sferze teorii, gdyż w ciągu następnych czterech lat nie uczyniono nic, by twierdzę przystosować do przewidzianego zadania. W 1913 stan twierdzy przedstawiał się opłakanie: nie konserwowane i zniszczone ściany fortów, zarośnięte krzewami fosy i rowy, zaniedbane i rozmokłe wskutek częstych wylewów Wisły i Wieprza przedpola. Nie lepiej przedstawiał się stan pomieszczeń wewnętrznych w budowli głównej i w poszczególnych fortach. Całość artylerii fortecznej składała się z 8 dział ciężkich, z których zaledwie połowa nadawała się do użycia. Załogę twierdzy stanowił jeden pułk piechoty /72 tulski pp/ i dwa bataliony artylerii.
W takim stanie twierdza Iwangorod znalazła się w chwili wybuchu wojny światowej w 1914 r.

Jako ciekawostki można podać, że w twierdzy dęblińskiej w 1853 odbywał służbę wojskową w 3. Pułku saperów przyszły dyktator Powstania Styczniowego - porucznik Romuald Traugutt, a w końcu XIX w, w czasie panującej w Petersburgu epidemii cholery, do dęblińskiej twierdzy przeniósł się na jakiś czas car Mikołaj II wraz z dworem.
Zaznaczyć też trzeba, że twierdza dęblińska nigdy nie posiadała pancernych elementów osłonowych.
Znane są też nazwiska dwóch komendantów twierdzy z ubiegłego stulecia; byli nimi: w 1856 generał major Georgij Nowicki, a w 1866 generał lejtnant Burmeister.